Inne

Wigilia – magiczny czas… :)

wigiliaKochani jak Wam minęła Wigilia? Nam cudownie!!! Jedzenie było przepyszne i w zasadzie musieli mnie odciągać na siłę od stołu ;). Prezenty wspaniałe, a atmosfera bajeczna! To chyba były moje ulubione Święta Bożego Narodzenia do tej pory. Haha, mój mąż powiedziałby pewnie teraz, że co roku tak mówię ale ja naprawdę tak myślę! No i oczywiście wszyscy byli zachwyceni potrawami jakie przygotowałam. Zdecydowanie furorę zrobiła moja zupa grzybowa i łosoś, a także karpik mojej mamy. W tym roku mój Tato zrobił nam niespodziankę i postawił na stół świeżutko uwędzone węgorze! Kiedyś Wam pisałam o tym, że ma on dostęp do ledwo co uwędzonych świeżutkich węgorzyków. Moja rodzina je uwielbia dlatego była to idealna niespodzianka :). Potrawą najmniej przez nas oczekiwaną jest kapusta z grochem ale jest to coś co uwielbia mój Tato więc Wigilia bez kapusty z grochem to dla niego nie Wigilia ;). Do kolacji zasiedliśmy punkt osiemnasta. Oczywiście jest to dla nas dzień postny dlatego nie możemy się doczekać bo już nieźle burczy nam w brzuchach ;). Zaczynamy od podzielenia się opłatkiem oraz krótkiej dziękczynnej modlitwy, którą wygłasza mój Tato. Później zasiadamy wspólnie i zabieramy się za konsumpcję. Jak wszystkie dzieci, nasze nie mogą się doczekać rozpakowywania prezentów więc co chwila błagalnie na nas spoglądają oczekując, że kolacja dobiegnie końca. My natomiast mamy zwyczaj bardzo długiego siedzenia i podjadania przy żywej dyskusji dlatego rozpakowywanie prezentów zaczyna się zazwyczaj gdzieś po godzinie dziewiątej. Prezenty rozdają wszystkim nasze dzieciaki. Jest przy tym dużo śmiechu i radości. Staramy się robić możliwie dużo zdjęć ;). Po rozpakowaniu prezentów czeka na nas kawa i ciasta, tak więc znowu zasiadamy do stołu i spędzamy przy nim kolejną godzinkę ;). Naszą tradycją jest oczywiście napalenie w kominku więc kobiety siadają i plotkują, a mężczyźni przygotowują drewno i rozpalają ogień. Punktem kulminacyjnym jest oczywiście pasterka o godzinie 24 :). Dzieciaki nie zawsze dają radę ale w tym roku udało się, że poszliśmy w komplecie. Do snu układamy się około drugiej i śpimy co najmniej do południa następnego dnia! Ojj tak, to była bardzo udana Wigilia :)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *